Lipiec to moment, w którym uczelnie publikują pierwsze listy osób zakwalifikowanych na studia stacjonarne. Dla części maturzystów z dobrymi wynikami z matematyki rozszerzonej czy biologii zderzenie z własnym miejscem na liście bywa bolesnym zaskoczeniem — mimo niżu demograficznego walka o miejsca na popularnych kierunkach technicznych i medycznych jest w tym roku wyjątkowo zacięta. Same wysokie wyniki egzaminu dojrzałości przestały być gwarancją przyjęcia.

Zmienione wagi w algorytmach rekrutacyjnych

Jednym z głównych powodów jest aktualizacja algorytmów przeliczania punktów, którą uczelnie wprowadziły na rok akademicki 2026/2027. Uniwersytety i politechniki zmieniły wagi przypisywane poszczególnym przedmiotom — w tym roku sama świetnie zdana matematyka nie wystarcza już, by dostać się na informatykę czy automatykę. Część uczelni zaczęła wyżej premiować dodatkowe punkty za języki obce oraz egzamin z fizyki. Kandydaci, którzy w trakcie nauki postawili wyłącznie na jeden profil przedmiotowy, stracili w efekcie przewagę w systemach elektronicznych IRK — a dowiedzieli się o tym dopiero po ogłoszeniu wyników.

Laureaci olimpiad i pula dla obcokrajowców

Drugim czynnikiem jest rosnąca liczba osób przyjmowanych poza standardowym konkursem świadectw. Laureaci i finaliści olimpiad przedmiotowych szczebla centralnego mają prawo do maksymalnej liczby punktów z wybranych przedmiotów, niezależnie od wyniku samej matury. Na najbardziej obleganych kierunkach prawniczych i medycznych potrafią oni zająć nawet do jednej trzeciej wszystkich dostępnych miejsc. Do tego dochodzą coraz liczniejsze, dedykowane pule miejsc dla studentów zagranicznych w ramach wymiany międzynarodowej. W efekcie liczba miejsc rozdzielanych w zwykłym konkursie świadectw kurczy się, co dodatkowo podbija progi dla pozostałych kandydatów.

Co robić po odrzuceniu z pierwszej listy

Brak zakwalifikowania w pierwszej turze nie oznacza końca starań. Wielu kandydatów rejestrowało się jednocześnie na kilka kierunków lub uczelni — w najbliższych dniach będą musieli wybrać jedną opcję i złożyć tam oryginał świadectwa, co automatycznie zwalnia miejsca gdzie indziej. Uczelnie uruchamiają wtedy kolejne tury kwalifikacji z list rezerwowych, w których szanse bywają realnie wyższe niż w turze pierwszej.

Ponieważ dokładny próg punktowy zależy każdego roku od wyniku ostatniej przyjętej osoby, a nie od z góry ustalonej liczby, aktualne wartości dla konkretnych kierunków warto sprawdzać na bieżąco w bazie progów punktowych zamiast opierać się na ubiegłorocznych danych. Przydatny może być też kalkulator punktów, który pozwala sprawdzić, jak własny wynik przekłada się na punkty rekrutacyjne przy różnych wagach przedmiotów.