Rekrutacja 2026/2027 na wielu uczelniach dobiega końca, ale — jak wynika z analizy „Gazety Wyborczej”, na którą powołuje się Strefa Edukacji — kolejne roczniki kandydatów będą jeszcze liczniejsze. To efekt decyzji podjętych w polskiej edukacji ponad dekadę temu, których skutki maturzyści i uczelnie odczuwają dopiero teraz.
Skąd ten nagły wzrost liczby maturzystów
Według danych przytoczonych przez „GW”, maturę zdawało w 2025 roku 256 tys. osób. W 2026 roku liczba ta wzrosła do prawie 345 tys., a prognozy na 2027 rok wskazują na około 386 tys. maturzystów. To skok o kilkadziesiąt procent w ciągu dwóch lat.
Przyczyna sięga 2014 roku, gdy do pierwszych klas szkół podstawowych trafiły wszystkie dzieci siedmioletnie urodzone w 2007 roku oraz obowiązkowo pół rocznika sześciolatków urodzonych w pierwszej połowie 2008 roku. Podobny mechanizm zadziałał również rok później. W 2015 roku, po zmianie władzy, reformę obowiązkowego wcześniejszego startu szkolnego odwołano — ale te dwa roczniki zostały już „scalone” w systemie i teraz, kilkanaście lat później, kończą naukę i razem trafiają na rynek rekrutacji na studia.
Które kierunki poczują to najbardziej
Wojciech Dąbrówka, rzecznik Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP), ocenił w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, że w tym i w przyszłym roku większej konkurencji należy się spodziewać przede wszystkim na kierunkach, które już dziś należą do najbardziej obleganych — medycznych, weterynarii, biotechnologii oraz prawa, gdzie liczba kandydatów znacząco przewyższa liczbę dostępnych miejsc.
Jak zaznaczył, większa konkurencja może w niektórych przypadkach przełożyć się na wyższe progi punktowe na najbardziej pożądanych kierunkach — choć nie jest to reguła, bo same progi zależą też od tego, jak wypadną tegoroczne matury.
Dąbrówka zwrócił uwagę na jeszcze jedno zjawisko: przy większej liczbie kandydatów rośnie skala aplikowania na wiele kierunków i uczelni jednocześnie. To z kolei zwiększa rotację na listach po ogłoszeniu wyników oraz skalę rezygnacji ze studiów już na wczesnym etapie, gdy część przyjętych decyduje się ostatecznie na inną uczelnię.
Limity na kierunkach lekarskich pod znakiem zapytania
„GW” zwraca uwagę, że dokładna liczba miejsc, jaką uczelnie prowadzące kierunki lekarskie będą mogły przyjąć, wciąż nie jest ostatecznie znana. Resort zdrowia ustala aktualnie limity przyjęć na te kierunki — według zapowiedzi mają one utrzymać się na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego, czyli około 10 249 osób w całym kraju. Jeśli limity faktycznie nie wzrosną proporcjonalnie do liczby kandydatów, presja na progi punktowe na medycynie może być odczuwalna już w najbliższych naborach.
Dla tegorocznych i przyszłych maturzystów oznacza to jedno: warto śledzić aktualne progi na wybranych kierunkach na bieżąco, a nie zakładać, że wynik z poprzednich lat się powtórzy. Aktualne dane o progach z ostatnich naborów sprawdzisz w bazie progów punktowych, a plan przygotowań do matury łatwiej ułożyć z planerem nauki.